Wspominając Gdańsk jako Miasto i tak je nazywając, Kurecka czyni z niego - podobnie jak Grass - model świata. [...] nie pisze "barokowej", iluzjonistycznej powieści, lecz wywołuje fotografie pamięci, których wartość jest nieprzepłacona. Dowiadujemy się o takich szczegółach wystroju gdańskich ulic, umeblowaniu gdańskich mieszkań, sposobie bycia gdańskich obywateli, o jakich nam się nie śniło. [...] Inaczej oczywiście przedstawia się wojenna Warszawa. Ale i tutaj zamiar Kureckiej jest zupełnie niekonwencjonalny.