Star wlokła się noga za nogą w stronę przystanku, gdy zza zakrętu wyskoczył autobus i przerwał jej bujanie w obłokach. W ostatniej chwili uniknęła zmiażdżenia drzwiami, które właśnie się zamykały. Dziś był E-dzień, początek egzaminów. Przypominał sadzawkę ciemną od oślizgłych wodorostów. Tylko jedna rzecz mogła przebić się przez te mroczne gęstwiny niczym reflektor. Piękny Nieznajomy. On był najlepszy z całego autobusu. On był w ogóle najlepszy!