"Marek leżał wyciągnięty na wznak na tapczaniku Agnieszki. Wpatrywałem się z niedowierzaniem w jego białą twarz i naraz przyszła mi do głowy potworna myśl, że to jakiś głupi kawał, że oni wszyscy chcą mnie nastraszyć, a Marek za chwilę otworzy oczy, zetrze z twarzy puder i powie: Ale się dałeś nabrać, stary! i Habilitowany będzie się ze mnie naśmiewał przed Bożeną. Rzuciłem ukradkowe spojrzenie w jego kierunku. Był śmiertelnie poważny. Przez chwilę staliśmy w milczeniu. Naraz niespodziewanie dla samego siebie ująłem Marka za rękę. Zmroziło mnie w tej samej sekundzie - dłoń mojego przyjaciela była zimna i jakby nabrzmiała... Mogło to być jednak tylko złudzenie. Przymknąłem oczy. Habilitowany pokiwał głową. - Ja też nie mogę w to uwierzyć."