My, dzieci przesiedleńców - Ursula Höntsch

My, dzieci przesiedleńców - Ursula Höntsch

Autostrada zaludniała się. Na zachód ciągnęły kolumny pieszych i ciężarówki oraz furmanki, na których siedziały kobiety i mężczyźni w cywilu i w mundurach. Nie rozumieliśmy ich piosenek i okrzyków. Chociaż odpoczęliśmy, nie przyśpieszyło to marszu. Strach i niepewność, pragnienie i głód nie są dobrymi towarzyszami drogi. Mama obawiała się o nasze buty. Sporo ludzi szło już z nogami owiniętymi w szmaty, dlatego niewielka gromadka, w której teraz posuwałyśmy się na zachód przystanęła zdziwiona, gdy przy zjeździe z autostrady zatrzymały nas dwie kobiety ubrane elegancko jak w czasach pokoju. Opierały się o dużą, brązowo-zieloną skrzynię wózka. Chciały się do nas przyłączyć, zostały bowiem w tyle za swoją grupą. Nikt nie wyraził sprzeciwu. Wózek skrzypiał. Kobiety pchały go z trudem i spytały mamę, czy nie mogłabym im pomóc. Położyłam na wózku mój plecak. Na początku było mi lekko bez tych paru kilogramów obciążających barki niczym ołów. Trzymałam się mocno wózka, ale kobiety ciągnęły go coraz mniej energicznie i zdały się wkrótce całkowicie na moją pomoc. Uchyliłam ostrożnie plandekę wózka. (...)  

tytuł oryginału
Wir Flüchtlingskinder
data wydania
1993 (data przybliżona)
ISBN
8370232256
liczba stron
284
słowa kluczowe
hontsch, my dzieci przesiedleńców
język
polski
Aby uzyskać dostęp do całego serwisu zarejestruj się!
Rejestracja jest darmowa i bardzo szybka! Kliknij tutaj aby założyć konto. Trwa to tylko 15 sekund!.
chomikuj, do pobrania pdf
Logowanie
Rejestracja