Niniejszy tomik nie jest zbiorem wróżb. Aczkolwiek autor chętnie spogląda w niebo (nie wiadomo czego stamtąd oczekując) i doznaje niejakich wzruszeń na widok gwiazd, a nawet czasem mu się zdaje, że coś w nich dostrzega, to wiedza astrologiczna jest mu obca. Zdarza mu się wierzyć we wróżby, gdy są dobre. Złymi zajmuje się sam i co gorsza, najczęściej mu się sprawdzają, ale jak niejedno już pokolenie miało okazję stwierdzić, w sprawach polskich Kasandrą być nietrudno.