Gdybym przed laty wiedziała to, co po przeczytaniu tej książki, w porę poradziłabym sobie z jedyną wadą mojego psa: niechęcią do pobratymców. Dziś już wiem, że mój pies nie szukał zwady. On się po prostu bał… Dlatego polecam tę lekturę ludziom, którym się wydaje, że problemy ich podopiecznych wynikają z ponadprzeciętnej odwagi lub skłonności do zaczepek. Okazuje się bowiem, że odwagę od lękliwości dzieli czasem równie nikła granica jak miłość od nienawiści.