Nie wiem, jak nazwać moją wyprawę na Madagaskar... Nie wykupiłam tej wyprawy w żadnym biurze turystycznym. Nie byłam zwyczajną turystką, która przyjeżdża na dwa tygodnie lub nawet na miesiąc. Mieszkałam pod jednym dachem z misjonarzem i Malgaszami. Dzieliłam z nimi ich codzienne radości i troski, poznałam ich plany, nadzieje, tradycje i zwyczaje.