Marek Wołyński wywodzi swoje wiersze z tradycji różewiczowsko – herbertowskiej. Znaczy to, że frazę buduje jakby z rozbitej prozy, która w swoim poetyckim upostaciowaniu ma zwrócić uwagę na niezwykłe aspekty dnia codziennego. Programowo dąży do unikania patosu, akcentując zupełnie świadomą propozycję „suchości form”. Dwa są obszary, które autor objął swoją refleksją. Z jednej strony przypatruje się podmiot liryczny tych wierszy sobie samemu i swym prywatnym wydarzeniom, z drugiej – podgląda polską, współczesną czasoprzestrzeń.