Dotychczas ukazał się mój tryptyk wspomnieniowy: „Lata prawie bezgrzeszne” poświęcone dziewczynom i chłopakom z naszej ulicy, „Znakiem tego oskarżony” poświęcony moim najbliższym i „Obrazki, przeważnie miniatury”, zadedykowane moim licznym przyjaciołom. I na tym miałem poprzestać. Tropnąłem się jednak, że ani jednej książeczki nie poświęciłem bezpośrednio wyłącznie mieszkankom i mieszkańcom mojego Pruszkowa. Ta książka wypełnia tę lukę, nie mówiąc już o tym, że pisanie stało się dla mnie narkotykiem, że zostałem od niego uzależniony. Poza tym codziennie coś się dzieje. Szkoda byłoby, gdyby te zdarzenia, również drobne, uległy zapomnieniu. Postanowiłem je utrwalić. Zebrało się ich tak dużo, że pokusiłem się wydać je w tej właśnie książeczce.