Praca pani Elżbiety Durys ma klasyczną strukturę, bez formalnych eksperymentów, choć może dzieła reżysera "Twarzy" domagałyby się takiej właśnie formy. Ale jednak nie! - potrzebna jest książka, która w sposób rzetelny przedstawi twórcę i kompetentnie, a jednocześnie z autorskim zacięciem, dokona interpretacji jego filmów. To właśnie analizy i interpretacje stanowią zasadniczą część pracy. Wcześniej jednak otrzymujemy - opracowaną na podstawie klasycznych źródeł - prezentację biografii artysty. To ważne, bo Cassavetes był bez wątpienia postacią bardzo barwną. Od wczesnej młodości nadużywał wszystkiego, czego można było nadużyć: papierosów, alkoholu, miłości. Wreszcie samego życia. I takie były jego filmy: pełne pasji i emocji, której próżno szukać u twórców związanych z Hollywood. Cassavetes miał wprawdzie kilka "romansów" z mainstreamem, ale - w głębi serca - pozostawał artystą niezależnym. Swoje role w filmach innych reżyserów - także wybitnych, jak np. Roman Polański - traktował "użytkowo", szukając możliwości realizacji własnej wizji kina. Kina "pragmatycznego" - jak sam mawiał. /z recenzji prof. Andrzeja Pitrusa/