Gdyby uporządkować opinie, jakie na temat polskiej gospodarki formułują główni aktorzy naszego życia politycznego, to powstałby obraz pełen radykalnych sprzeczności. Stanowisko polityków sprawujących władzę w latach 2007-2015 najpełniej oddaje porównanie Polski do "zielonej wyspy". Miałby to być zatem kraj wolny od ekonomicznych wstrząsów, które dotknęły w ostatnich latach Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone, kraj, który nie dał się zepchnąć ze ścieżki wzrostu gospodarczego, kraj, którego obywatele mogą patrzeć w przyszłość z pełnym optymizmem. Natomiast opozycja w miejscu "zielonej wyspy" widzi dryfującą krę: gospodarkę dotkniętą gnilnymi procesami rozkładu, uzależnioną od obcego kapitału, działającą wyłącznie na rzecz uprzywilejowanej elity.