Czy to, co nazywa się ślubem kościelnym, nie jest często raczej kompletną dziecinadą, a nie zawarciem odpowiedzialnego przymierza? Dlaczego duszpasterze mówią tak szybko o świętokradztwie, w wypadku niegodnego przyjmowania Komunii świętej, podczas gdy przyjęcie Chrystusa w sakramencie małżeństwa jest tak łatwo dostępne? Czy najwięcej świętokradztwa nie praktykuje się przy udzielaniu sakramentu małżeństwa przez nieprzygotowane i niedojrzałe osoby w obecności i z błogosławieństwem przedstawiciela Kościoła?