Rankiem 15 lipca rozpoczął się walny szturm na fort San Michel. Atak nastąpił jednocześnie z lądu i z morza. Był to niesamowity widok. Przy trwającym artyleryjskim ostrzale maltańskich umocnień, czółnami płynęło prawie 3 tysiące piechurów i korsarzy uzbrojonych w nowoczesne muszkiety i krzywe szable. Mustafa pasza odwołał się też do pomocy niebios, do swojego Proroka. Pomiędzy żołnierzami siedzieli zatem w łodziach w uroczystych strojach imani, którzy czytali im głośno sury Koranu o świętej wojnie i miotali najgroźniejsze koraniczne przekleństwa na niewiernych.