Na dystrybucję towarów i usług zawsze patrzono krytycznym okiem. Nie tylko ogół konsumentów, ale także producenci i ekonomiści twierdzili, że towary w sklepach są przesadnie drogie. Prawie nigdy jednak nie kwestionowano kosztów producenta i jego cen. Podejrzewano natomiast, że zbyt wiele pieniędzy wycieka w drodze towaru do sklepów oraz w sklepach, i zastanawiano się, czy problem polega na nieefektywności, marnotrawstwie czy też dużych zyskach handlu. W roku 1936 - zaledwie przed sześćdziesięcioma laty - powołano w USA komisję, której celem było zbadanie tego kontrowersyjnego zagadnienia. Swoje analizy i wyniki opublikowała ona w pracy pod tytułem Does Ditribution Gost Too Much? i nie zawahała się odpowiedzieć "tak" na to pytanie. Oddalono wprawdzie zarzut o wygórowanych zyskach handlu, ale przyznano, że dystrybucja była mniej efektywna niż produkcja i że to właśnie tu znajduje się spory obszar dla ulepszeń i oszczędności, które - według członków komisji - będą możliwe dzięki rozwojowi kooperujących organizacji zaopatrzeniowych, podnoszeniu kwalifikacji, bardziej zaawansowanym systemom rachunkowości, surowemu ustawodawstwu w zakresie konkurencji oraz rozszerzaniu wiedzy konsumenckiej. Wiele z tych propozycji zostało zrealizowanych. Znając wyniki wiemy, że zmiany strukturalne, jakie zaszły w handlu następnych dziesięcioleci, a głównie przełom w systemie samoobsługi, przyniosły znaczące efekty w zakresie wydajności handlu.