Lektura przygotowanych do druku listów ukazuje Bruna, jakby to była powieść o nim. O wiele lepsza od wydanej pośmiertnie kompilacji różnych tekstów pt. „Jak już, to już”. Otóż w tym listach Bruno przyznaje między innymi, jak wielkie są trudy podróżowania, gdy „jadę na dzień i wracam za tydzień”, „Kompletnie obolały”, gdy w domu czeka „madejowe łoże”.