Odwiedziłem znajomych w dalekiej prowincji, nad Dunajem, pomiędzy Rumunią i Bułgarią. Odbudowywali port, zrujnowany i porzucony, jak wiele innych pokładów życia tego pogranicza. Przeglądając notatnik obrazów z zaledwie kilkudniowego pobytu u nich, odnalazłem w nim opowieść o pionierach budujących nowe życie w środkowoeuropejskim pejzażu. Tak wiele podobnych historii usłyszałem i doświadczyłem, że zdają się wyrażać coś uniwersalnego, pokoleniowego, post katastroficznego – siłę czasu prowincji.