Judith Hermann opowiada historie o niespełnieniu, niewykorzystanej szansie życiowej, oczekiwaniu i poszukiwaniu. Dokonuje tego jednak w taki sposób, iż czytelnik ma wrażenie niedosytu. Żadna z historii nie zawiera klasycznej puenty, każda ma zakończenie, ale pozostaje jakby otwarta - tak, jak gdyby życie miało dopisać ciąg dalszy. Lub czytelnik... Pewną otwartością cechują się sami bohaterowie. Rzadko poznajemy szczegóły z ich życia, a dopiero ich działanie (często jego brak) pokazuje, jacy są. Cechuje ich beztroska, niefrasobliwość, a z drugiej trony bezsilność i bierność. Często odnosi się wrażenie, że wokół tych postaci panuje rodzaj pustki, która im towarzyszy, a czasem sami świadomie wokół siebie ją tworzą, jak gdyby na skutek odczuwalnej chęci ucieczki czy potrzeby wolności. Z drugiej strony są to postaci niezwykle zagadkowe (np. Sonja, Stein, Autor), rzadko mówiące o swoich emocjach, czasem pozostające w nierzeczywistym stanie braku emocji (np. narrator opowiadania "Sonja") lub niemocy mówienia o nich. Dlatego opowiadania Judith Hermann poruszają również kwestię granicy, której słowa nie potrafią przekroczyć, granicy języka, który nie jest w stanie oddać najskrytszych uczuć. Wyznaniami miłosnymi są gesty, czyny lub nigdy nie zostają one wypowiedziane.