Natchniony inspirator epokowego przewrotu, wizjoner nowej szczęśliwej cywilizacji – wyobrażenie o wodzu rewolucji przez dziesięciolecia miało jeden wymiar: kanonizowanego świętego, wielkiego, genialnego, niedościgłego. Bezkrytyczne bałwochwalstwo przejawiała nie tylko radziecka historiografia. Duchowy pokarm leninizmu był obowiązujący dla każdego obywatela ZSRR. Lenin w oślepiającym blasku swej świętości wydawał się człowiekiem, któremu okrutny los nie pozwolił dokończyć wzniosłego dzieła. Wierzono, że jego dziedzictwo wypaczył Stalin, obracając świetlane obietnice bolszewików – sprawiedliwość, pokój, wolność w idealnym świecie – w okrucieństwo, strach i zniewolenie.