Od pierwszego kontaktu ze sceną zafascynowała mnie atmosfera teatru, tej pół-realności i pół-fikcji. Ktoś kiedyś napisał w recenzji, że „Hartwig wchodzi tam, gdzie napis wota: »Wstęp wzbronionym". Istotnie, dzięki moim przyjaźniom z ludźmi z tego środowiska mogłem poruszać się po teatrach Warszawy i innych miast - swobodnie, traktowany jako swój człowiek. Chciałem pokazać to swoje zauroczenie teatrem. Dokładnie przekazać technikę powstawania spektaklu poprzez warsztaty, pracownie krawieckie i perukarskie, oświetlenie.