Kroniki tygodniowe zebrane w tym wydaniu to epizody i fragmenty moich walk toczonych ze zmiennym szczęściem w czasach dwudziestolecia. Być może, życie pozwoli mi kiedyś podjąć na nowo ten dawny spór w wielu punktach nie zakończony. Niech mi wolno będzie mieć nadzieję, że felietony te, pisane kiedyś z tygodnia na tydzień, oddzielone przestrzenią wielu trudnych lat, potrafią dziś jeszcze uśmiech przywołać lub myśl pobudzić.