W północnokoreańskim komunistycznym raju nie uświadczysz aniołów, radosnych dźwięków harf i lutni, doniosłego alleluja. Nie znajdziesz barwnych ogrodów czy krainy mlekiem i miodem płynącej. Są tam za to głód i obozy koncentracyjne. Ludzie wychwalają swego Pana Kim Ir Sena i jego syna – Kim Dzong Ila w zaciszu własnych, ubogich mieszkań. W pokornej modlitwie proszą Ukochanego Wodza, by uchronił ich od śmierci głodowej.