Każdy z nas nosi w sobie jakieś tajemnice, ale nie wszyscy odczuwają potrzebę zwierzania się z nich. Zawsze uważałam, że nie powinno się zawracać głowy innym swoimi sprawami i problemami. Poza tym nie lubię zbytniej poufałości nawet w przyjaźni. Być może bierze się to stąd, że jako osoba powszechnie znana zostałam w pewnym sensie pozbawiona życia prywatnego. Tym silniej więc broniłam swego prawa do intymności. Uległam dopiero namowom Kamila Sipowicza, mojego wieloletniego przyjaciela, obecnego towarzysza życia i ojca mojego młodszego syna, Szymona. Jestem przekonana, że nikomu innemu nie udałoby się przeprowadzić ze mną takiej niemalże konfesyjnej rozmowy, podczas której po raz pierwszy tak szczerze i otwarcie mówię o wielu bardzo osobistych sprawach, a niekiedy wyjawiam nawet drastyczne szczegóły z mego życia.