Zygmunt Freud uważał, że mężczyzna jest poniekąd osobnym, lepszym gatunkiem człowieka. Nie tylko płeć i jej rozwój, seksualność i interakcje międzyludzkie musiały poddawać się dominacji mężczyzny, ale także cała cywilizacja i kultura miały mu w pełni odpowiadać. Męskość była w tej teorii traktowana jako ideał, do którego dążyć mieli nie tylko mężczyźni, ale także kobiety i dzieci. Męskość i mężczyzna to dwa aspekty tej samej normy. W świecie, w którym fundamentalizm tego typu poglądów został już dawno poddany w wątpliwość i zrewolucjonizowany, może w większym stopniu szokują i napawają żywym zainteresowaniem teorie Freuda, dla którego rzeczywisty kształt świata ulegać musiał jego kontrowersyjnym konfabulacjom. W tym sensie, opisywane przez niego męskie przypadki oznaczałyby jedynie ujawnienie - ukrytych w pisaniu i sublimacji - własnych fantazji.