Czy to nie dziwne, że najważniejsze dni naszego życia zaczynają się zawsze tak banalnie? Idziesz ulicą, rozmyślając o swoich sprawach, albo robisz coś tak beznadziejnie banalnego, jak zakupy w sklepie na rogu. Albo, jak to było w moim przypadku, czekasz na autobus numer 29, żeby wrócić z pracy do domu, i nagle - bach! - wydarza się coś, co odmieni Twoje życie.