Jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku wielu absolwentów kierunków humanistycznych sądziło, że pisząc o człowieku i jego sprawach, filozofowie mieli na myśli albo bezpłciowy abstrakt, albo wyłącznie mężczyznę. Jak mogło dojść do takiej zbiorowej amnezji? Jak to się stało, że problematyka płci, w różnorakich aspektach obecna w dziełach większości sławnych filozofów, została zapomniana przez historyków filozofii?