Kiedy mężczyzna spotyka kobietę, może się zdarzyć... wszystko: miłość, niechęć, nienawiść, przywiązanie, obojętność, sympatia, radość, nieufność. Może w jednej chwili powstać pustynia lodowa albo mogą z prędkością światła zacząć biegać iskry, które sprawią, że i ona, i on widzą tylko siebie. Jednak po latach wspólnych radości i trosk, napięć i uniesień iskry przestają biegać. Co wtedy? Powiedzieć sobie „do widzenia” czy szukać źródeł tych iskier w innych, jeszcze nieodkrytych miejscach? A może warto się rozstać po to, żeby na nowo odkryć siebie nawzajem?