"Ałłach, Ałłach! - rozległy się dzikie okrzyki. wydawało się, że mknąca z ogromnym impetem jazda tatarska zmiecie wszystko, co znajduje się na jej drodze. Ale nie! Pierwsze przemówiły zza strumienia działa lewego skrzydła pierwszej linii polskiej, a następnie działa drugiego rzutu, kierowane przez samego hetmana. Do nich niezwłocznie przyłączył się gęsty ogień muszkietowy piechoty i strzelców. Pod tym deszczem ołowiu i żelaza masa tatarska drgnęła, zachwiała się i skłębiła..."