Poezja Marii Pawlikowskiej to przemijanie, ale również łapanie równowagi w tym fascynującym świecie. Odliczanie swojego indywidualnego czasu, taki biologiczny i duchowy kalendarz właśnie. Kalendarz pór roku, w którym świat wiosny, banalnie szalony, pełen radości i uniesienia, przechodzi kolejno w dojrzałe lato, melancholijną jesień, w zimę - Królową Mrozu. W czas świętowania, oczekiwania na duchowe i fizyczne odrodzenie.