(...) w wielu przypadkach chodzi po prostu o brak kwalifikacji. Niekoniecznie o nieznajomość teorii wychowania, ale po prostu o brak umiejętności liczenia. Tego przeliczania idei na konkrety, tego porządnego rozplanowania dobre inicjatywy w czasie i przestrzeni. Jakie zamierzenia, jakie możliwości. Kto z kim, kiedy, w ilu etapach, według jakiego realnego harmonogramu, realnego, rozumiesz, żeby nie wyszła klapa, żeby nie trzeba było na gwałt stawiać dekoracji i zasłaniać nimi wielkiej nieudaczy, żeby nie puszczać fajerwerków stojąc na rozgrzebanym śmietniku.