Joni złamała kręgosłup skacząc do wody w wieku siedemnastu lat. Od tamtego momentu jest sparaliżowana. Wierzyła, że Bóg może ja uzdrowić, ale Bóg nie uczynił tego. Joni tak pisze o tym: "Być może, Boży zamysł DOBRA dla mnie nie polega na tym, by przywrócić mi władzę w nogach, lecz abym bardziej zwróciła się ku innym sprawom. Bym potrafiła głębiej odczuwać wdzięczność za przyjaźń, aby moja natura potrafiła odwzajemniać cierpliwość, a nie zniechęcać się, mieć w sobie radość niezależnie od okoliczności.