Miłości towarzyszy zawsze jakiś drobiazg: bukiet kwiatów, klejnot, barwa, dźwięk czy słowo. Tym drobiazgom nadaje się eleganckie i wyszukane formy, by poprzez nie tym mocniej trafić do serca zakochanej czy zakochanego. Pod tym względem literatura, a zwłaszcza poezja, jest wyjątkowa. Ale bywa i tak, że w miejsce wyszukanej formy wiersza, zaskakującej metafory, zjawia się bezpośrednie, proste wyznanie. Tak jest w przypadku miłosnych zaklęć Ewy Oranowskiej. Autorka zaklina swe zauroczenie, swoje uczucia do ukochanego mężczyzny. Modli się o to by nie przeminęło, by świat odczuwanej wspólnoty był bezpieczny na wyciągnięcie ramion, ich opiekę, na urokliwe spacery po lesie, niekoniecznie kiedy wybucha maj. czy kiedy mgły poranne okrywają miasto. Ta dyskretnie wpisywana w rytuał miłosnego odczuwania codzienność, wzbogaca nie tylko