Pani o mnie myśli: „ten stary idiota”, ja o pani: „ta młoda dzierlatka”… Możemy sobie tak myśleć, ale powinniśmy znaleźć w tych dwóch przeciwstawnych określeniach coś wspólnego” – ta myśl przez kilka miesięcy towarzyszyła spotkaniom autorki z Jerzym Lewczyńskim, którego historycy sztuki określają jako „najwybitniejszego żyjącego polskiego fotografa” lub „jednego z najwybitniejszych polskich fotografów w historii”, a także jako „wybitnego awangardystę”. Nic w tym dziwnego ani przesadnego, bo to właśnie dzięki niemu oblicze polskiej fotografii uległo licznym zmianom.