Mijają lata. Politycy i przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości RP nadal traktują polskich historyków jak groźne psy, które mają być prowadzone w kagańcu ministrów, sędziów i prokuratorów. W toczących się obecnie dyskusjach na ustawą, która przewiduje kary za używanie określenia „polskie obozy śmierci”, nie ma miejsca na głos historyków. Jest za to miejsce dla kajającego się za Jedwabne ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza i dla Żyda Jonnego Danielsa, który publicznie oświadczył, że choćby 40 milionów Polaków zażądało ekshumacji w Jedwabnem, to ekshumacji nie będzie. Rodzi się podstawowe pytanie: Jonny Daniels to wizjoner, czy może jakiś niekoronowany król Polski?