Wolfgang Hilbig w powieści "Ja" poddaje w wątpliwość to, co wydaje się niewątpliwe. Opowiadając historię szpicla, agenta Stasi, niejakiego M. W. o pseudonimie "Cambert", nie czyni tego z perspektywy ofiary, lecz wkłada opowieść w usta innego agenta. Tytułowy "Ja", zawsze w cudzysłowie, porusza się w świecie minionej NRD. Cambert śledzi "Readera", autora awangardowych tekstów w stylu Samuela Becketta, nie zamierzającego ich jednak publikować, i z czasem staje się jasne, że M. W. sam ma ambicje literackie.