Tematem rozprawy jest ironia jako postawa poznawcza i etyczna, wyrażająca się poprzez dystans do języka. Wydaje się, że etyka wyklucza ironię, ustanawia prawo, a w prawie nie ma miejsca na ironię. Bez ironii nie byłoby możliwe wcielenie etyki w życie. Ironia to robienie pustego miejsca tam, gdzie już nikt nie ma odwagi go szukać. Zdając sobie sprawę z problemu, że skoro ironia ma być spojrzeniem z zewnątrz, to na samą ironię raczej nie da się spojrzeć z zewnątrz - spośród licznych definicji ironii autorka nie wyróżnia żadnej. Pokazuje rozwój problematyki wewnątrz kilku spojrzeń (Rorty'ego - "ostatniego" eksponującego tę kategorię, Kierkegaarda - jako problematyzującego ironię poprzez zestawienie Sokratesa i Chrystusa, Nietzschego - eksploatującego ironię "do końca" z pierwszym w historii filozofii zanegowaniem wielkości Sokratesa i Pascala - zestawiającego ironię z religią). Spór wokół ironii zaczął się na dobre od Sørena Kierkegaarda, który odniósł to pojęcie do sacrum. Przywołanie koncepcji "kozła ofiarnego" jako tła dla narodzin symbolicznej przemocy i realnych prześladowań, przeciwko którym występują ironiści, pokazuje, że ich postawa prowadzi do "wykluczenia ze społeczności".