Jakiś czas temu – po okresie wzmożonych dyskusji na temat teorii, filozofii i etyki interpretacji – pojawiły się różnie uzasadniane głosy nawołujące do zaprzestania jałowych sporów na jej temat. Najczęściej ze strony tych protagonistów owych polemik, którzy rościli sobie pretensje, by za ostatnie słowo o tym, czym jest interpretacja, uznane zostało stanowisko reprezentowane przez nich samych. Spory rzeczywiście ucichły; zwłaszcza na gruncie polskim. Toteż ryzykowna wydawać się może próba ich reanimacji i to w dodatku podjęta w tej książce z atencją dla intencji autora utworu literackiego: uczynienie z tej kategorii – dawno wszak, w powszechnym bodaj przekonaniu, odesłanej do literaturoznawczego lamusa – głównego przedmiotu okołointerpretacyjnych rozważań, obsadzenie jej w roli moderatora inwencji interpretatorów uważanej za wartość najwyższą. Interpretacja jednakże nadal „należy do najpowszechniejszej prozy badań” (jak to ujął przed laty J. Sławiński) kulturowo-literackich i akademickiej praktyki dydaktycznej, przeto nie sposób poniechać refleksji nad jej statusem, zadaniami, kierunkami i granicami – nad tym, jak sami interpretujemy i czego oczekujemy od wykładni oferowanych przez innych.