Już po pierwszej pobieżnej i pospiesznej nawet nie lekturze, a wstępnej próbie zapoznania się z tomikiem Barbary Gruszki-Zych kilka wierszy silnie zapada w pamięć i w serce. Kolejne, mniej łapczywe choć ciągle objawiające się nienasyceniem spotkania z tyli lirykami przynoszą podziw dla autorki – i zachwyt w obliczu jej form lirycznych. „Ile kosztuje łąka” o zbiorek niezwykły, przesycony zmysłowością i uczuciami. „Są wreszcie zmysły potwierdzeniem prywatności odczucia, usensowieniem widzenia jednostkowego, indywidualizują ów krąg rzeczy, w jaki jesteśmy włączeni, zakorzeniają nas we wspólnocie znaczeń naturalnych” – pisał przeszło dziesięć lat temu o liryce Barbary Gruszki-Zych Marian Kisiel.