16 grudnia 1981 r. w „Dzienniku Telewizyjnym” spikier, ubrany w żołnierski mundur, przekazał informacje o zabitych górnikach w kopalni „Wujek”. Oglądałem to w mieszkaniu kolegi, na warszawskich Stegnach. Gdy kwadrans później – tuż przed godzin milicyjną – szedłem do domu, zobaczyłem coś, czego nigdy nie zapomnę. W ciągnących się kilometrami, a po horyzont, gigantycznych blokowiskach okna mieszkań nagle przemówiły jasnym blaskiem ustawionych na parapetach świec. szedłem w tę mroźną noc ze ściśniętym gardłem, wpatrzony w migające światła. Z poczuciem wspólnoty i solidarności.