Na pozór Cyranowicz zajmuje się przekładaniem własnych doświadczeń na język poezji, pozostając blisko autobiograficznego konkretu, ale nie ma to nic wspólnego z wierszopisaniem pamiętnikowym. Na pozór wydaje się, że bliska jest jej poezja postmodernistyczna, grająca językiem, żonglująca kliszami literackimi, otwierająca się zarazem na bibliotekę, jak i przestrzeń wyobraźni, ale przecież w jej tomach niezbyt wiele jest ludyczności, a językowe gry podszyte są zwykle goryczą.