Historia im dłużej trwa, tym bardziej staje się potężna bronią w rękach… nie, nie historyków. W rękach polityków. Staje się narzędziem walki często grabieżczej, często obronnej. Jest elementem tzw. wojny hybrydowej. Tak więc ten kraj, który nie prowadzi własnej, gruntownie przemyślanej polityki historycznej, ten dużo łatwiej popada w uzależnienia od innych. Polska polityka historyczna była ostatnimi laty sterowana przez zewnętrzne ośrodki ze wschodu albo z zachodu, co doprowadziło w końcu do niebywałego umocnienia się nad Wisłą tzw. polityki wstydu; wstydu z bycia Polakiem, wstydu z naszych jakoby podłych dziejów, wstydu z braku poważniejszych dokonań na każdym w zasadzie polu życia społecznego, kulturalnego, naukowego.