Niektóre książki są jak życie: nie da się ich przeczytać, trzeba je przeżyć. Tego rodzaju powieścią jest „Grzech przemilczenia” – pochłania od pierwszej do ostatniej strony, pozostając w sercu już na zawsze. To opowieść o wyjątkowym człowieku, właściwie jeszcze chłopcu, który musi stawić czoło problemom, z jakimi tylko niewielu dorosłych umiałoby sobie poradzić. Przytrafia mu się nieszczęście, które w naszych czasach nie jest, niestety, rzadkością – życie w patologicznej rodzinie. Młody człowiek szybko przekonuje się, jak płynna jest granica między dobrem a złem. Niebawem trafia do zakładu poprawczego. Tam z kolei zaczyna poznawać życie od wyjątkowo brudnej strony. Odtąd przypomina kierowcę, który wjechał na niewłaściwy zjazd z autostrady. Czy łatwo mu będzie zawrócić? Nie, musi upłynąć sporo czasu, nim dotrze do kolejnego rozwidlenia. O ile jednak kierowcy zawracają z błędnej drogi, o tyle przestępcy nie robią tego prawie nigdy. Czy istnieją siły zdolne zmotywować chłopca do radykalnych zmian?