[fragment książki] Małże, uratują mnie małże. Zrozumiałam to w dziale rybnym, gdy Antek próbował wydłubać sobie oko dezodorantem w kulce. Zamiast wściekać się na Andrzeja zrobię romantyczną kolację. Świeczki, szampan, małże w cydrze, a na koniec mus z białej czekolady z malinami (Karolko, dzięki za przepisy). Jak to nie zadziała, to nie wiem, co dalej. Jak zadziała, mam spokój na następne pół roku. Wyłączam telefon, nie ma mnie dla nikogo. Dzisiaj wieczorem gram w swoim własnym filmie. Baaaardzo romantycznym...