Każdy rodzic chciałby, aby jego dziecko weszło bezboleśnie w życie, podobnie jak każdy z nas życzyłby sobie w miarę łagodnego wyjścia. Między tymi dwoma krytycznymi zdarzeniami mamy szansę kochać i nienawidzić, prezentować swoje najlepsze strony i dawać upust najgorszym instynktom, gubić się pośród bezsensu i doświadczać chwil najwyższej prawdy. Niektóre dzieci wcześnie odkrywają, że ich rodzice akceptują chaos dnia codziennego jako nieunikniony. Rozumieją, że nie ma ucieczki ze szkoły, w której ludzie wynagradzani za przygotowanie ich do życia przekazują co prawda rozmaite instrukcje, ale nie potrafią obudzić w nich inspiracji. Kiedy byliśmy w wieku dorastania, wszyscy pragnęliśmy odkrywać bliskość oraz nawiązywać intymne więzi, radząc sobie jakoś z chłodem i odrzuceniem. Już jako dorośli wielokrotnie spotykaliśmy się z cynizmem i wrogością. Stawiane nam żądania i piętrzące się utrudnienia uszczuplały nasze zasoby hojności oraz ciepła.