...brygadier machinalnie otarł pot z czoła, podszedł do okna i otworzył je szeroko. Do przegrzanej zadymionej izby wtargnęło zimne, świeże powietrze... Sygnał trąbki przebrzmiał po ogrodach: to Piotrowski ruszał swój szwadron z kwater, obsadzał strażami miasteczko, wyloty ulic na gościńce - do Warszawy, do Płocka. Do Białegostoku i ku Wilnu wysyłał patrole. Aż tu słuchać było głosy komendy, rżenie koni, Madaliński poczuł, że nie wytrzyma dłużej w biernym oczekiwaniu, bezczynnie wśród tej krzątaniny. Wyszedł z izby...