"I zdarza się, że jedni ojcowie duchowni mówią nam: "Wejdź w siebie". Inni zaś mówią: "Wyjdź z siebie". I trochę nie wiadomo co zrobić. Ale myślę, że znacznie lepiej wyjść z siebie. Tego "starego człowieka" (swoje głupkowate JA) zostawić, nawet kopnąć, żeby nam nie przeszkadzał. "Stary człowiek" - dziad, nudziarz, drobiazgowy, sklerotyczny, skrupulatny. Ciągle liczy siebie, grzebie w sobie i nie może się niczego dogrzebać. A podobieństwo do Boga odkrywa się nie przez grzebanie, ale przez miłość". (fragment z książki)