Od lat - czytając kolejne odcinki naszej parafialnej sagi - wraz Feliksem Jeziorańskim przeżywam jego życie. Czasami zdaje mi się, że przez chwilę widzę go gdzieś wśród ludzi zgromadzonych w kościele, w auli, czy w kawiarence. Ale kiedy patrzę dłużej w tę stronę, okazuje się, że... już go tam nie ma.