Jeśli konfabulacje rzeczywiście zachodzą na zakrętach, to może byłoby zasadne powiedzieć, że proza Emilii Plateaux jest powieścią zakręconą. Ale "Fake" to wbrew pozorom książka starannie ułożona i przemyślana. O czym? W prowokacyjnym wstępie, czy raczej: niby-wstępie, czytamy: "To historia o piciu". Wpisująca się zarówno w (nomen omen) ciąg tego rodzaju literatury, obecnej w naszej kulturze od dawna, jak i w oczekiwania czytelnicze – sugeruje ów wstęp, który jest nie tyle wstępem, co grą z odbiorcą. Grą, bo też wbrew pozorom nie mamy tu do czynienia z "rzyganiem perłami", które oferuje nam kolejny uzależniony od alkoholu perłopław, ale z trzeźwym pokoleniowym obrachunkiem.