Imię to przecież tylko hasło, znak wywoławczy. Więc powiedzmy - Ewa. Powiedzmy - Stefan. Ale wokół nich inni: jak w ciepłe popołudnie na ruchliwej ulicy taksują się - jakby z pomieszanych przedziwnie talii kart - twarze,gesty,słowa. I w tym tłumie każdy jest i nie jest sam. Jak to w życiu albo w książce, jak na ulicy. Więc Michał, Stefan, Ewa. Więc ja...