Najazd Normanów, rozpoczęty lądowaniem pod Waterford w sierpniu 1170 roku, choć zaczął cykl krwawych rzezi w historii Wyspy, nie zniszczył jeszcze kultury irlandzkiej. Irlandia XII wieku była krajem, który tyle jeszcze ze swojej kultury i cywilizacji mógł ofiarować najeźdźcom, że niezmiernie szybko następowała ich swoista asymilacja. Zdobywcy przyjmowali obyczaje irlandzkie, zaczynali otaczać się irlandzkimi śpiewakami i poetami, a niektórzy sami stawali się najbardziej wysublimowanymi poetami dworskimi. Owa rozwijająca się kultura i obyczajowość „zirlandyzowanych" potomków Normanów zaczęła zagrażać panowaniu w Irlandii królów angielskich. I w tym momencie pojawiła się po raz pierwszy chyba pewna wyraźna alternatywa. Panowanie angielskich władców na Wyspie musiało się wiązać nie tylko z podbojem politycznym i polityczną podległością Irlandii, ale z totalnym zniszczeniem odrębności kultury, obyczajowości, a nawet języka irlandzkiego.