Nigdy nie spotkały się na tej ziemi, gdyż jedna oddała duszę Bogu osiemnaście lat przed narodzeniem drugiej. A jednak poszukiwanie tego, co je połączyło, nie jest , jak mogłoby się wydawać, daremne. Mała Teresa ujrzała światło dzienne w zamożnym normandzkim mieszczaństwie, Edith urodziła się linoskoczkom, u których krew normandzka i z Lille mieszała się z pintą krwi kabylskiej i włoskiej. Normandia kołysała ich dzieciństwo, przyćmione utratą matek – zmarłą Teresy, Edith, która zniknęła bez śladu. Obydwie uwielbiały swoich ojców, którzy mieli na imię Ludwik. Teresa rosła otoczona ukochanymi siostrami w Lisieux, a Edith była wychowywana przez swoje „mamusie”, dziewczyny z burdelu, prowadzonego w Bernay przez jej babkę ze strony ojca.